piątek, 30 czerwca 2017

#4

Dedykacja dla mojego kochanego Misia <333

   Po pewnym pokoju latały ubrania, buty i inne części garderoby. Z szafy wystawała jedynie pupa pewnej blondynki, która szukała czegoś intensywnie. Powtarzała ciągle pod nosem pytanie: gdzie to jest? Chciała znaleźć buty do treningu, które należały do jej przyjaciółki, ale zamiast tego znalazła całkiem coś innego. Poczuła delikatne szarpnięcie i wpadła w ciemność, która aż biła po oczach. Gdy tylko się odzywała jej głos niósł się echem i znikał gdzieś daleko. Nagle poczuła mocniejsze szarpnięcie i wszystkie jej wspomnienia zaczęły być wysysane przez przerażający uśmiech ukryty w ciemnościach. Zaczęła krzyczeć będąc przerażoną. Wiedziała, gdzie wpadła, ale zaczynała wszystko zapominać. Pamiętacie te sny kiedy zaczynacie spadać i budzicie się gwałtownie w łóżku? To właśnie czuła dziewczyna z garderoby swojej przyjaciółki. Była jedną ze strażniczek snów, o których dowiecie się później. Teraz była atakowana przez potwora, przed którym miała chronić dzieci. Wszystkie jej wspomnienia były wręcz pożerane przez potwora, który pojawiając się w waszych snach wybudza was gwałtownie ze snów, w których spadacie. Kolejne szarpnięcie i dziewczyna wylądowała na chodniku. Jej blond włosy były w nieładzie, a ona zdezorientowana. Kim jest? Gdzie jest? I co tu robi? Rozejrzała się dookoła skołowana i ruszyła przed siebie. Spacerowała po jakimś dziwnym dla niej mieście nie będąc w stanie przypomnieć sobie, co się z nią dzieje i dlaczego ma wrażenie, że coś zapomniała. Kręciła się wśród ludzi, którzy spoglądali na nią dziwnie, gdy niechcący na nich wpadała. Miała na sobie jedynie obcisłe, białe spodnie i czarną koszulkę na ramiączku. Na stopach jedynie ciemne skarpetki. Zaczynało być jej zimno, ale nie była wstanie odkryć jak temu zapobiec. Czuła się jakby śnił się jej okropny sen, wiecie ten z tych, gdzie krążysz po miejscu, którego nie znasz i starasz się odezwać do kogoś, ale nie jesteś w stanie, bo nie wiesz jak się mówi. Chcesz krzyczeć, ale nie możesz. Głos zamiera ci w gardle. Próbujesz prosić o pomoc, ale nikt nie zwraca na ciebie uwagi. Jesteś intruzem w ich świecie. Ta dziewczyna czuła właśnie taką bezradność. Chciała coś zrobić, ale nie wiedziała co. Czuła, że narasta w niej panika. Nie wiedziała dokąd idzie, ale jej nogi niosły ją dalej i dalej. Nie była wstanie się zatrzymać, nie była w stanie nic pomyśleć. Wokół świat się co chwilę rozmywał, a ona czuła lekkie szarpnięcia jakby ktoś chciał ją zatrzymać, jakby ktoś chciał ją pożreć. Szarpnięcia nasilały się, gdy czuła, że jest blisko celu, ale nie była wstanie się zatrzymać. Po chwili poczuła ból w brzuchu i upadła na jedno kolano. Bała się. Coraz bardziej opanowywała ją panika, a jej umysł wyprany z uczuć i wspomnień alarmował ją, aby wstała i szła dalej, bo robi dobrze. Chciała zawrócić, ponieważ bała się potworów, które nagle pojawiały się w jej głowie, które nagle pojawiały się czasami zza pleców innych ludzi. Chciała się już obudzić, chciała już wrócić tam skąd przyszła.
   — Ale skąd jestem? — udało się wyrzucić z jej usta słowa, które ją zaskoczyły. Potrafiła mówić?
   Rozejrzała się spanikowana myśląc, że to nie jej głos, ale nikt nie zwracał na nią uwagi. Czuła się obserwowana, ale nikt na nią nie patrzył. Wokół było strasznie ciepło i duszno. Słońce świeciło tutaj zawsze, ale ona nie mogła tego wiedzieć. Nie zwróciła uwagi, gdy weszła na ulicę, nie zwróciła uwagi na to, że wokół jeżdżą samochody. Nie wiedziała nawet, co to są samochody. Nie słyszała ich dźwięków póki jeden z nich nie wydał z siebie donośnego trąbienia. Nie wiedziała, co to oznaczało. Po prostu coś szarpało ją, gdy próbowała iść w tamtym kierunku, a jej umysł alarmował, że powinna tam iść. Powinna sprzeciwiać się temu szarpaniu. Nigdy się nie poddawaj, gdy w snach coś każe ci się poddać. Nigdy nie słuchaj tego, co on ci mówi. Idź za głosem, który każe ci się nie zatrzymywać. Zatrzymała się, ponieważ tak alarmował ją umysł, a szarpanie które czuła w okolicach pępka nasilało się tak, że czuła iż zaraz zemdleje. Nagle coś złapało ją w pasie, nagle coś wrzuciło ją na twardą posadzkę chodnika i jedyne co zobaczyła to niebieskie oczy, a potem ciemność. Unosiła się w dziwnej przestrzeni. Nie czuła szarpania, nie czuła alarmów w głowie. Jedyne co czuła to spokój. Umierała?
   Blondynka była kiedyś cudowną obrończynią snów dzieci, a teraz była zwykłym człowiekiem, który nic nie pamiętał. Była tylko małą kukiełką tego, co nią kierowało. Miała mały alarm, co powinna robić, ale nic nie czuła, nic nie pamiętała. Poczuła lekkie szarpnięcie, więc wybudziła się gwałtownie. Krzyknęła i rozejrzała się dookoła. Zaczęła drżeć ze strachu, ponieważ była w jakimś dziwnym białym pomieszczeniu. Spojrzała na ciężką głowę, która podnosiła się z jej brzucha.
   Niebieskie oczy.

3 komentarze:

  1. Najlepsze jak dotąd *.* Błędów nie wypatrzyłem jakoś, jeszcze to rozwiń, bo pokochałem tą serie xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta historia ma niesamowity klimat, kiedy czyta się ją późno w nocy. Przeszedł mnie dreszczyk. Rozdział naprawdę mi się spodobał. Widzę, że robi się tu coraz mroczniej.

    OdpowiedzUsuń