wtorek, 4 lipca 2017

#6

   Krok za krokiem. Można kierować swoim życiem jak chcesz, możesz myśleć, że żyjesz jak w bajce, ponieważ jesteś dzieckiem. Możesz być księżniczką, możesz być rycerzem, który ratuje księżniczki. Możesz być kosmonautą, możesz być kosmitą, a także batmanem. Nikt wam tego nie zabroni. Tak było i teraz. Jeden chłopiec wspinał się pod górkę prosto na pewien szczyt, za nim szedł szczeniak, a za szczeniaczkiem szła dziewczynka w podartych spodniach, blond włosach i niebieskich oczach. Jej policzki były zaróżowione ze zmęczenia, ale dzielnie wspinała się. 
   — Nino, dlaczego jak gdzieś wychodzimy musisz mnie tak męczyć, dlaczego zawsze musimy się wspinać? Dobrze wiesz, że dziadek zrobił mi dzisiaj mocny trening i jestem zmęczona. Nie dam rady — powiedziała oddychając ciężko. Szczeniak jak na potwierdzenie jej słów szczeknął groźnie, ale ciemnowłosy chłopiec dalej się wspinał. Oboje mieli po siedem lat i zawsze byli widywani we dwójkę. Dziewczynka zawsze starała się dorównać chłopakowi i wchodzić tam, gdzie normalne dziewczynki nie wchodziły. 
   — Och Miracle przymknij się trochę i nie marudź — wyrzucił z siebie i przewrócił oczami dalej brnąc przez krzaki na szczyt stromej górki. Przy końcu już pomagał jej trzymając jej dłoń i wręcz wciągając. Wiedział, że dziadek dziewczynki jest strasznie wymagający i była ona już na skraju wytrzymania, ale wiedział co robi. Po pierwsze pomoże jej to w zdobyciu wytrwałości i większej siły, po drugie prowadził ją do miejsca, w którym zobaczy to, co tak kocha, a czego on nienawidzi. W końcu stanęli przed zaroślami, chłopiec kazał jej zamknąć oczy i pomógł jej przejść przez krzaki. Stanął za nią i pozwolił jej otworzyć oczy. Szczeniak, który był obok nich zaczął szczekać i skakać obok nich. 
   Dziewczynka otworzyła oczy i wydała z siebie ciche westchnięcie podziwu. Właśnie zachodziło słońce, a miasto, które było zbudowane na zasadzie okręgu właśnie tonęło skąpane w jego promieniach. Blondyneczka kochała to miejsce, ponieważ mieszkała tu od dziecka, to tu poznała pierwszą magię, to tu poznała swojego przyjaciela, to tu bawiła się z tatą. To z tym miejscem wiążą się same dobre wspomnienia i nie ważne jak bardzo jej dziadek będzie męczył ją na treningach dziewczyna nie przestanie marzyć, że to miejsce będzie istnieć na zawsze, że szczęście, które ją obejmuje nigdy nie minie. Oczy lśniły jej tak jakby dostałą milion cukierków, usta cieszyły się jakby dowiedziała się, że zło na świecie przestało istnieć. Po chwili rzuciła się, aby objąć swojego przyjaciela. Dziękowała mu za ten widok, dziękowała mu za kolejne dobre wspomnienia. 
    Ronnie otworzył oczy i spojrzał na białe chmury, które unosiły się na niebie leniwie popychane przez ciepły wiatr. W tym mieście było zawsze cholernie gorąco. Nie raz były momenty kiedy zamiast zielonych łąk były żółte, uschnięte źdźbła, które były twarde jak słoma. Większość życia w tym miejscu działo się pod wieczór, gdy każdy miał pewność, że nie dostanie udaru. Dobrze wiedział, dlaczego tak jest, ale nikomu tego nie zdradzał. Wspomnienie, które owładnęło jego myśli spowodowało, że z jego wąskich ust wydobyło się przekleństwo. Jakaś matka, która akurat przechodziła obok z dzieckiem spojrzała na niego surowo, ponieważ dziecko zadało pytanie, co oznacza to słowo. Ronnie prychnął i podniósł się do siadu. Wyciągnął paczkę fajek i jedną z nich wsunął między wargi po chwili zaciągając się dymem. Jego szare oczy skierowane były w ciasno zbite drzewa, które w tym roku o dziwo były pokryte zielonymi liśćmi. Nie rozumiał jakim cudem ta strażniczka wylądowała akurat w domu jego przyjaciela. Dlaczego inny kretyn nie mógł dostać jej w swoje łapska. Podświadomie jednak cieszył się, że stało się inaczej, bo będzie mógł mieć na nią oko. Będzie mógł nią kierować... Poczuł szarpnięcie w żołądku, a potem alarm w głowie. Alarm, który mówił: mały kurwiu robisz źle. Ucisk, który mówił: staczasz się i stajesz się jednym z nas. Nie rozumiał, dlaczego nadal miał te wszystkie cechy strażników, skoro sam już dawno przestał nim być. Spojrzał na wyświetlacz telefonu, gdzie widniało powiadomienie o nowym esemesie, który otrzymał około godziny temu. W końcu zmusił się, aby ją odczytać. Treść wiadomości była krótka i treściwa. Miał przyjść do Saia, bo ten tego chciał. Podniósł się i poczuł alarm, aby tego nie robił i szarpnięcie, które pchało go wręcz do domu jego przyjaciela. Ruszył. 
    Blondyneczka siedziała w ubraniach mamy chłopaka i od kilkudziesięciu minut gapiła się w okno, gdzie było widać drzewo wraz z gniazdem jakichś ptaszków. Były ładne i kolorowe, a oczy dziewczyny śledziły uważnie każdy ich ruch. Co jakiś czas przekręcała głowę z jednego boku na drugi jak ciekawski kot, ale nic poza tym. Sai miał wrażenie, że obserwuje jakąś dziewczynkę z horroru, która zaraz rzuci się do okna i pożre ptaszki żywcem. Był też zdenerwowany, ponieważ za żadne skarby nie wiedział, co miał zrobić. Kolejnym powodem, który go zastanawiał to ten, że nie miał zielonego pojęcia, dlaczego przygarnął ją do siebie, ale gdy widział przerażenie dziewczyny, gdy lekarze wspominali o umieszczeniu jej w jakimś ośrodku nie mógł na to pozwolić. Po chwili usłyszał powolne kroki i ciche skrzypnięcia schodów. Ruchy osoby, która wspinała się do góry były jak ruchy seryjnego mordercy. Spokojne, powolne i pełne zachowawczej uwagi. Jakby osoba, która wchodziła miała zaraz zostać przyłapana na czymś złym. Sai jednak nie przejął się owym mordercą, ponieważ doskonale wiedział, że w ten sposób porusza się tylko Ronnie. Dziewczyna natomiast wyczuwając obecność drugiej osoby gwałtownie poruszyła się, wskoczyła na łóżko i objęła mocniej misia, którego nie chciała oddać Saiowi mimo, że ją o to prosił. Po chwili podłoga przy drzwiach skrzypnęła, a do pomieszczenia wtoczył się jak mara zielonowłosy punk. Blondynka już przymierzała się do krzyknięcia, ale chłopak posłał jej mordercze spojrzenie i krzyknął, aby nie próbowała. Blondynka zadrżała i wsunęła się pod kołdrę. 
    — Mógłbyś być bardziej delikatny? — obruszył się Sai i spojrzał na swojego przyjaciela z wyrzutem. 
   — Zadziałało? — zapytał i usiadł w fotelu, który znajdował się w rogu, a w którym mama gospodarza czytała mu książki na dobranoc. — Co się stało? 
   — Nie wiem, co mam robić — spojrzał na dziewczynę, która znowu patrzyła się w okno na ptaki jakby widziała w nich coś bardzo ciekawego.
   Ronnie uśmiechnął się i poczuł ukłucie w tyle głowy. Usłyszał głos, który mówił ona pamięta
   — Kiedyś zostanę ptakiem — przypomniał sobie słowa małej blondynki z jego dzieciństwa, z jego czasów, gdy był dobry i jedyną osobą, za którą chciał odpowiadać była właśnie jego przyjaciółka. — Nino, a ty zostaniesz jakimś zwierzątkiem? — zapytała spoglądając na chłopca o szarych oczach wgapionych w niebo. Podniósł się i spojrzał na nią. 
   — Niewidzialnym, aby móc przychodzić do ciebie i straszyć — zaśmiał się, a dziewczynką tylko prychnęła siadając obok siebie i obserwując ptasią mamę, która karmiła swoje pisklęta. — Dlaczego chcesz być ptakiem? — zapytał również patrząc w owe miejsce. 
   — Bo będę mogła zawsze patrzeć z góry na miasto i zawsze będę w stanie cię zobaczyć, co robisz i czy jesteś grzecznym Ninem — zaśmiała się, a ten śmiech pozostał w pamięci Ronniego do końca. 
   Wziął głęboki wdech i przeczesał swoją twarz tak jakby był zmęczony i rzeczywiście był. Czuł się jakby wszystko to przed czym uciekał powracało do niego ze zdwojoną siłą i rzucało wyzwanie pod tytułem: Czy Nino Die robi dobrze?
    — Jak się nazywasz? — rzucił poduszką w blondynkę, która nadal gapiła się na ptaki wbijając paznokcie misia. Spojrzała na niego spojrzenie tak przejrzyste, tak dobre i jednocześnie tak przestraszone jakby wiedziała, kto siedział w fotelu należącym do Pani Creeker. Dziewczyna wzruszyła ramieniem i spojrzała na Saia. 
   — Szukaliśmy imion, dlatego cię tu wezwałem — sięgnął po księgę, dla młodych matek szukających imion, dla dziecka. — Szukam, coś co będzie dla niej znane, ale póki co nic jej nie pasuje — westchnął ciężko i spojrzał na swojego kumpla. 
    — To zacznij czytać od końca — rzucił dobrze wiedząc, że powinien zacząć od środka i to na literę K. Na każde przeczytane imię dziewczyna kręciła głową coraz szybciej, że Ronnie miał wrażenie iż zaraz skręci sobie kark. — Oh daj mi to w końcu — westchnął zirytowany i otworzył książkę w odpowiednim miejscu. Gdy zaczął odczytywać imienia na literę K dziewczyna znacznie się ożywiła. — Kim — rzucił, a dziewczyna usiadła prosto i powtórzyła je kilka razy. W końcu zostało, że będzie to jej imię, a Ronnie podniósł się i bez słowa opuścił to miejsce. 

   Xania przemierzała powoli długi biały korytarz, zatrzymała się dopiero, gdy zobaczyła blondyna, który wręcz skakał ze zdenerwowania na widok brunetki. Dziewczyna ściągnęła groźnie brwi i przywarła go do ściany. Zagroziła mu, że jeśli nie zaśpiewa jej prawdy już nigdy nie będzie mógł poderwać żadnej dziewczyny. Od razu wyznał jej, że przyjaciółka, z którą dziewczyna trzymała się od kilkudziesięciu lat zniknęła, a w jej pokoju znaleziono zamykający się powoli portal. Pobiegła natychmiast do Rady, a tam zastała głęboko rozmawiających mężczyzn. Podbiegła do nich i wyciągnęła miecz kierując w jednego z nich. 
   — Dlaczego na to pozwoliliście?! — krzyknęła, a po chwili dwóch wysokich strażników ubranych w białe płaszcze z hełmami w tym samym kolorze złapało ją za ręce unosząc do góry. — Specjalnie jej nie brałam, aby go nie spotkała, a teraz jest w jego sidłach...

4 komentarze:

  1. Wybacz, ze dopiero teraz, ale miałam parę spraw na głowie ^^ Powiem Ci, że też chciałabym mieć taką wyobraźnię. To opowiadanie strasznie wciąga. Na pewno zostanę na dłużej :D
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo wyćwiczyć wyobraźnie poprzez czytanie książek. Kiedyś moje opowiadania składały się w większości z dialogów niż opisów, ale czytanie książek, opowiadań sprawiły, że zaczęłam z łatwością obierać myśli w słowa i opisy.
      Bardzo cieszę się, że podoba się historia. Właśnie marudziłam, że nikt nie komentuje :3 I ten komentarz podniósł mnie na duchu.
      Dziękuję <33 I mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :3

      Usuń
    2. Znam ten ból, dlatego ostatnio staram się komentować wszystko, w czym się rozczytuję ^^ I jestem pewna, że się nie zwiodę. :D
      Ps.Czy wspominałam, że kocham takie osobowości jak Ronnie? Nie? To kocham <3

      Usuń
  2. Kimi, przez ciebie dzisiaj nie pójdę spać! Już zaczęłam obsesyjnie sprawdzać, czy pod moim łóżkiem nie siedzi sobie jakiś potwór XD
    To co piszesz, jest niesamowite! Naprawdę zaczęłam się wciągać.
    Zaprzedam duszę Ronniemu, jeśli szybko nie poznam kontynuacji. A coś czuję, że nie chciałabym go bliżej poznać XD
    I ten szablon <3 <3 Naprawdę robi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń